niedziela, 6 lipca 2008

Pomyślcie o tym


Dzisiejszy wpis zainspirowany jest artykułem, który przeczytałem na Onet.pl. W miejscowości Szczebra k. Augustowa (Podlaskie) samochód potrącił łosia. Zwierzę wyszło na spacer i niefortunnie wybrało sobie trasą prowadzącą przez ulicę. Biedny łoś pechowo wybrał także moment przechodzenia przez jezdnię. Pasażerowie samochodu trafili do szpitala, a łoś niestety nie przeżył.

Łoś jest największym przedstawicielem ssaków kopytnych z rodziny jeleniowatych.

Pierwsze łosie pojawiły się w Eurazji najprawdopodobniej w plejstocenie lub pliocenie.

Po macedońsku słowo ‘łoś’ (tak to się czyta, nie wiem jak się pisze niestety) oznacza… No nieważne, co oznacza.

W języku polskim używa się tego słowa, chcąc określić kogoś jako osobę, która nie bardzo rozumiem co się dzieje. Mówi się np. „ty łosiu”.

Nie pamiętam, czy chwaliłem się, że mam już wakacje. Chyba nie.

Mam wakacje. Zamierzam spędzić je pracując i kosztując alkohole, o których tutaj pisałem.

Pracuję jako ratownik, na zamkniętym od niedawna kąpielisku. Kąpielisko jest zamknięte, bo pogoda była za ładna i woda zakwitła. Tzn. pojawiły się sinice. Jest to gromada organizmów samożywnych, dawniej uznawanych za rośliny, według nowszej taksonomii zaliczanych do Procaryota. Stanowią one niepożądany element biocenozy w zbiornikach, niektóre gatunki wytwarzają trujące substancje. Używa się ich także przy uprawie ryżu. Zwiększają plon o ok. 20%. Pomyślcie o tym.

Tak więc siedzę na zamkniętym kąpielisku i pilnuję, żeby ludzie nie wchodzili, co oczywiście robią, a mnie się nie chce zwracać im uwagi, niech sobie wchodzą, jeśli nie mają dość oleju w głowie, żeby domyślić się, że czerwona flaga i kartki z napisem „ZAKAZ KĄPIELI” nie są po to, by zatruwać komukolwiek życie. Wystarczy, że woda jest zatruta. No i nie wszedłbym do tej wody, gdybym nie musiał, nawet jeśli nie byłaby zakwitnięta. Cóż…

„Łoś” in Macedonish means…uhm…female vagina” – said my friend from Macedonia.

Think about it.

Brak komentarzy: