
Ewolucja zrobiła swoje, zwłaszcza z kotami i psami. Te pierwsze zawsze były dzikie, ale miliony lat temu ich ulubioną rozrywką było przypalanie zioła, którego nazwa w oryginalnym języku brzmi गांजा, a u nas mówi się na to różnie, głównie po prostu zioło. Koty paliły je w takich ilościach i tak często, że już w genach mają zapisany stan permanentnego zjarania, stąd też różne dziwne sytuacje, np. koty mogą bez celu biegać z jednego końca pokoju na drugi i z powrotem. Wystarczy też kotu spojrzeć w oczy, żeby stwierdzić, że jest zjarany.
Nieco inaczej ewolucja zadziałała na psy. Z pewnością nie raz, nie dwa zastanawialiście się, dlaczego psy na spacerze obwąchują tyłki swoich kolegów. Otóż było to tak:
Dawno temu, gdy wszystkie psy mówiły jeszcze ludzkim głosem, chodziły one do baru i przesiadywały w nim bardzo długo. Przy zadkach nosiły one pasy z rewolwerami, podobnie jak kowboje na Dzikim Zachodzie. Często po kilku głębszych w barze wybuchały psie bójki. Dlatego też właściciel baru wprowadził przepis, mówiący że każdy pies musi, przed wejściem do baru, zostawić zadek razem z całym osprzętowaniem w szatni. Wszystkie psiaki dostosowały się do tego przepisu. Niestety któregoś razu w barze wybuchł pożar. Wszystkie czworonogi w popłochu pobiegły w kierunku przebieralni. Niestety gęsty dym ograniczał widoczność, a psy były zdenerwowane, więc nie patrzyły, który zadek zabierają z wieszaka. Potem wszystkie rozeszły się po świecie. Od tego czasu każdy pies na świecie szuka swojego własnego tyłka.
Możecie wierzyć lub nie, ale tak to naprawdę było.
Mai kot jest fajny. Podobno, nie znam go. Zachowuje się jak pies i śpi z łapkami sztywno w górę. I wygląda jak denat. Tak mówi Maja.
4 komentarze:
podoba mi się o tych psach :p
kotów nie lubię :/
pozdro :)
tak, o psach niezłe.
sama prawda jezu
i obrazek 10/10 muehehe
Majeczki kot jest spoko loko, potwierdzam, nie zaprzeczam
Prześlij komentarz