wtorek, 14 lipca 2009

Kocimiętka

Na podstawie zarządzenia porządkowego okręgowego inspektora rybołówstwa morskiego zabrania się używania broni snajperskiej do wydobywania z wnętrza ziemi starych, zasuszonych już materiałów i przyrządów piśmienniczych, jak np. pióra, pergaminy, wiertarki, halabardy i inne podobne urządzenia kształtem przypominające głowę jednorożca, czyli takiego konia z rogiem.

Bo kiedyś to wierzono, że takie jednorożce chodzą po świecie, hasają sobie po łąkach, a dotknąć go mogła jedynie dziewica. Jego róg miał właściwości lecznicze, był panaceum na wszystkie trucizny i w ogóle to fajnie było go mieć. No ale nikt nie miał, bo jednorożce nie istniały.

Zabawne, że ludzie sobie sami wymyślili coś czego nie było, a potem wierzyli, że to naprawdę jest i jeszcze jest superfajne. No ale taka już ludzka natura, nie pogadasz...

***

Tak między nami, to colgate plax zdrożał i jest teraz na bardzo podobnym pułapie cenowym, co listerine. Dlatego może warto zacząć kupować płyn pearl drops, który jest od wyżej wspomnianych o kilka złotych tańszy. Tyle że nie czuć w nim tej fajnej miętki. Albo i kocimiętki.

Kocimiętka swoją nazwę zawdzięcza wpływem na koty. Sierściuchy czując jej zapach, zaczynają zachowywać się co najmniej dziwnie, tarzają się, chwytają ją łapkami, gryzą, liżą, miauczą i mruczą. Prawdopodobnie kocimiętka wydziela kocie feromony, kotki myślą, że to partner i że uda się pociupciać, a tu przychodzi rozczarowanie. Zdarza się.

***

Podejrzewam, że słynny już w niektórych kręgach drink żołądkowa+sprite+ogórek w końcu się znudzi, dlatego też proszę o nadsyłanie ciekawych przepisów na letnie, orzeźwiające mieszanki na bazie alkoholu. Podstawowym kryterium niech będzie dostępność środków. Żeby nie trzeba było po jakiś składnik jechać na Lazurowe Wybrzeże, bo tylko tam rośnie.

***

Dowiedziałem się, że nowy album Porcupine Tree ukaże się 14 września, czyli za nieco ponad 2 miesiące. Będzie to wydawnictwo dwupłytowe, zatytułowane The Incident. Na pierwszej płycie znajdzie się czternastoczęściowy utwór trwający 55 minut. Zatem zapowiada się niezły powrót po dwóch latach od wydania Fear of a blank planet. 28 października Porcupine Tree wystąpi we Wrocławiu. Żeby się tylko nie nawdychali za dużo kocimiętki.

Brak komentarzy: