Miesiąc po poprzednim wpisie wypadałoby obudzić bloga. I dobrze się składa, bo dzisiaj miało miejsce wydarzenie, które nie należy do najrzadszych, a właściwie zdarza się często, gdy robię zakupy w Kauflandzie. Dojeżdżam wózkiem do samochodu, otwieram bagażnik, wkładam doń ciężkie siaty z zakupami (powodzi się, powodzi), a że w krzyżu mnie łupie od paru dni to jest to dosyć bolesne i uciążliwe, a za mną stoi już facet, który, po zamknięciu przeze mnie bagażnika, zaczyna swoją gadkę: dzień dobry, przepraszam, jestem bezdomnym, czy mógłbym odprowadzić wózek? I wtedy krew mnie jasna zalewa, bo facet bezczelnie podchodzi i za frajer chce 2 złote z mojego wózka. Niby bezdomny, biedny, ale do roboty jakoś niechętny. A przecież gdyby stał przy wejściu i tam oferował pomoc w załadunku zakupów, nie miałbym nic przeciwko takiej pomocy i chętnie dałbym mu wtedy te 2 zł. Byłoby to wtedy uczciwe i zachęcało bezdomnego do jakiejś aktywności, żeby nie myślał, że za nicnierobienie może dostawać jakieś pieniądze. Nie ma tak łatwo.Kolejną bezczelność takich bezdomnych lub nawet domnych, ale jednak żebrzących pokaże kolejna sytuacja. Wychodzę ze sklepu z zakupami, idę ulicą, podchodzi facet i pyta czy mu nie dam jakichś drobnych. Odpowiadam, że nie mam, a tamten bezczelnie do mnie: a zakupy to za darmo? Od razu mam ochotę strzelić mu w mordę, bo po pierwsze nie powinien tak pyskować. Nikt nie ma obowiązku dawać żebrakom. Po drugie skoro zrobiłem zakupy, to chyba pieniądze wydałem, więc nie mam. Po trzecie mogłem dokonać transakcji bezgotówkowej i po czwarte za taką bezczelność powinienem zaraz dzwonić po straż miejską, żeby sprzątnęli takiego delikwenta.
Innym gatunkiem żebrzących są Romowie w Paryżu. Stali tacy pod kościołem Sacre-Coeur i podawali się za głuchoniemych. Zbierali pieniądze na... głuchoniemych. Wszystko fajnie, pokazywali jakieś wypełnione rubryki i kwoty, które rzekomo im ludzie dawali. Co ciekawe, niektórzy ofiarowali 10, 20, 50 €. Dałem jednej cygance 1€ (miałem gest, kwota ta potem, można powiedzieć, zwróciła się wielokrotnie), a za chwilę druga zaczęła nagabywać i pokazywać, że inni dawali 10, więc nie można mniej. Jakie nie można?! Zamiast grzecznie brać co dają, to ona mi na migi pyskuje ile jałmużny mam jej dać? No szczyt żebraczego chamstwa to jest.
Nie miałem natomiast nic przeciwko finansowemu wspomożeniu kwotą 5 zł faceta, który pilnował mi samochodu, kiedy zaparkowałem w strefie płatnego parkowania kilka minut przed godziną 10:00, a ów pan zaoferował pomoc. I nawet nie prosił o żadne wsparcie w zamian. Jednak wykonał jakąś pracę i za to, w pewnym sensie, należało mu się odwdzięczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz