piątek, 23 września 2011

Bye, bye, Albert?

Ok, dzisiaj coś ciekawszego niż bzdurne dyskusje na temat jakiegoś głupiego przepisu prawnego.

Poniższy wpis należy traktować z przymrużeniem oka, jako że nie mam zbytniego pojęcia o fizyce.

W 1905 roku nikomu nieznany urzędnik patentowy ze Szwajcarii opublikował pracę O elektrodynamice ciał w ruchu opisującą teorię, która poprzez nowe spojrzenie na czas i przestrzeń, rozwiązywała obserwowaną niezależność prędkości światła od obserwatora, wprowadzała związek między masą a energią. Ta teoria znana jest dziś jako szczególna teoria względności, a ów młody fizyk nazywał się Albert Einstein. Według tej teorii przy prędkości światła ciało posiadające masę większą od zera powinno mieć nieskończoną energię, dlatego też niemożliwe jest rozpędzenie żadnego ciała do tej prędkości. Mogą ją natomiast osiągać fotony, gdyż nie posiadają one masy.

Następnie w 1956 roku potwierdzono istnienie neutrin, cząstek elementarnych o bliskiej zeru masie spoczynkowej. Skoro więc mają jakąś minimalną masę, to, według szczególnej teorii względności, nie mogą osiągnąć prędkości światła.

Przenosimy się teraz w czasie do roku 2011, kiedy to dr Antonio Ereditato wysłał z ośrodka CERN w Szwajcarii kilka neutrin do innego ośrodka naukowego w Gran Sasso we Włoszech. Neutrina odbyły tę podróż (732 km) w czasie 0,0024 sekundy. Pokonały tę odległość szybciej o 0,00000006 sekundy szybciej, niż gdyby poruszały się z prędkością światła. Ponieważ wydało się to naukowcom nieprawdopodobne, sprawdzili oni czy nie popełnili jakiegoś błahego błędu, następnie poszukali błędów poważniejszych. Nic nie znaleźli. Test powtórzono 16 tysięcy razy i poproszono o wykonanie podobnego doświadczenia w innych ośrodkach naukowych.

Jeśli wyniki tych badań się potwierdzą, to możliwe, że trzeba będzie przebudować znaczną część wiedzy dotyczącej współczesnej fizyki, nie wspominając już o tym, że przekroczenie prędkości światła otwiera naukowcom furtkę do wynalezienia wehikułu czasu.

Brak komentarzy: