czwartek, 29 maja 2014

Deklaracja wiary


DEKLARACJA WIARY 

Lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej 

Nam – lekarzom – powierzono strzec życie ludzkie od jego początku... 

1. WIERZĘ w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę 
na obraz swój. 

2. UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: 
- ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, 
- moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji 
Boga. 
Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania 
Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, 
eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę. 

3. PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana 
biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo 
człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają 
się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” - powołanie do 
rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim 
świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią 
sacrum w ciele ludzkim. 

4. STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie 
jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania 
zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu 
wobec działań niezgodnych z sumieniem. 

5. UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim 
- aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom 
współczesnej cywilizacji, 
- potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy 
o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała. 

6. UWAŻAM, że - nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze 
katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności 
w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem. 

Taką właśnie deklarację podpisało około 2.500 lekarzy i studentów medycyny, których pełna lista (aktualizowana) znajduje się na stronie internetowej: http://www.deklaracja-wiary.pl/img/lista_pod.pdf

Na wstępie zaznaczę, że moja ocena tej inicjatywy będzie w ocenie wielu osób subiektywna, w mojej zaś - obiektywna, jako że postanowiłem zastanowić się nad nią z racjonalnego punktu widzenia.

Gdy dziś po południu przeczytałem artykuł w gazecie o tym, od razu przypomniała mi się inna akcja, którą jakiś czas temu popełnili farmaceuci ze Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich, a o której miałem wątpliwą przyjemność wspomnieć również na łamach tego bloga, o tutaj. Oczywiście każdy ma prawo do bycia tak religijnym jak mu się podoba, ale prawo to kończy w miejscu, w którym zaczynają się prawa i wolności innych ludzi. Ta deklaracja oczywiście tę zasadę łamie. Mało tego - jest ona również wewnętrznie niespójna, a także w gruncie rzeczy wyklucza w ogóle jakąkolwiek możliwość działania lekarza w przypadku zagrożenia życia pacjenta. Moim zdaniem treść tej deklaracji w zasadzie poddaje pod wątpliwość zasadność zawodu lekarza, czyli osoby, która ma ratować ludzkie życie. Ale od początku.

Już w pierwszym zdaniu stwierdzono, że lekarzom powierzono strzec życie ludzkie od jego początku. Z kolei w punkcie 2 napisano, że moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Powstaje więc pytanie - dlaczego i w jaki sposób lekarze mają strzec tego życia? Skoro śmierć jest zależna wyłączna od boskiej woli, to czy lekarze strzegąc życia nie ingerują właśnie w moment zejścia? W dzisiejszych czasach medycyna potrafi człowiekowi wiele razy przedłużyć życie. Najlepszym przykładem niech będzie Karol Wojtyła, który przyjął kulkę i został uratowany przez lekarzy po wielogodzinnej operacji, przeżył raka żołądka, a pod koniec życia lekarze przedłużali je do granic możliwości, aż sam nie powiedział, że chce odejść "do domu ojca". Bez lekarskiej opieki papież Polak nie żyłby już od 33 lat. Tyle samo, ile żył Jezus, pszypadeg? nie sondzę. Oczywiście należy przyjąć, że strzał Alego Agcy był ingerencją w boski plan, ale był tak samo ludzkim działaniem, jakim były działania lekarzy. Przekładając to na język fizyki, działania te można porównać do dwóch wektorów o tej samej wartości, tym samym kierunku, ale przeciwnym zwrocie.

Niektóre fragmenty trzeba przeanalizować łącznie, żeby zauważyć, że są one niespójne wewnętrznie. Zacznijmy więcej tak:
1) Pan Wszechświata stworzył mężczyznę i niewiastę na swój obraz,
2) ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,
3) wprawdzie w deklaracji tego nie ma, ale w wypowiedzi na jej temat czytałem coś na temat boskiego planu.
Skoro zatem zostałem stworzony na wzór Boga, tzn. że cokolwiek zrodzi się w mojej chorej głowie, musiał wcześniej przewidzieć sam Stwórca. Jeśli więc wygram w totolotka i przekażę 10 milionów złotych na cele charytatywne, to znaczy że Bóg musiał wiedzieć, że takie działanie będzie kiedyś możliwe. To samo może tyczyć się księdza, który ma ochotę wykorzystywać jedenastoletnich chłopców.

Tutaj dochodzimy do kwestii, o której także wspominałem już tutaj. Ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca. Dlaczego w tych katolickich łepetynach nie powstała myśl, że człowiek nie tylko podlega prawom natury, ale też jest jej członkiem i tworzy ją na równi z innymi stworzeniami? Dlaczego nie pomyślą, że naturalne jest to, że człowiek dzięki półtorakilogramowemu mózgowi jesteśmy w stanie wymyślić IX Symfonię, rakietę, która dotrze na Księżyc oraz, ORAZ... tabletkę blokującą owulację. Człowiek uczynił sobie ciało poddanym i jeśli ktoś wierzy w Stwórcę to powinien dopuścić myśl, że to właśnie dzięki Niemu.  Gdyby Stwórca i Pan Wszechświata chciał, żebyśmy tylko gzili się w celach reprodukcyjnych, to bylibyśmy królikami. Wszyscy mieszkalibyśmy w Australii. Ale najwyraźniej Bóg miał inny plan. To się nazywa boski plan (ang. divine plan). Niektórzy twierdzą, że znają ten plan i wiedzą, że ten człowiek nie może w tym momencie umrzeć, chociaż tego chce, inny z kolei musi się urodzić, chociaż nie chce tego jego zgwałcona matka. A może boski plan przewidywał napisanie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego oraz warunkach dopuszczalności przerywania ciąży? Niestety muszę Was zmartwić - nie ma czegoś takiego jak boski plan. Przynajmniej bardzo chciałbym w to wierzyć, bo jeśli istnieje i jest wdrożony, to dzieci głodujące w Afryce, Azji, Ameryce Południowej, huragany, powodzie, trzęsienia ziemi nie robią mu dobrego PRu.

"Powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim". Rozumiem, że ludzie biorą ślub nie do końca z własnej woli. Są wybrani przez Boga. To trochę jak w islamie, z tą różnicą, że tam żonę wybiera mężczyźnie rodzina. Z nimi chociaż można jakoś negocjować.

"UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim - aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji".

No tutaj naprawdę nie wiem już co powiedzieć. Może zacznę od tego, że nie ma czegoś takiego jak prawo boże. Jeśli jest, to następnym razem jak ktoś się na nie powoła, niech poda podstawę prawną. Ostrzegam - jak ma to być Biblia to lepiej sobie darujcie. Zgodnie z nią jestem uprawniony do posiadania niewolnicy, z którą spłodzę dziecko. Dobrze byłoby gdyby urodziła się nam dziewczynka. Dlaczego? Jeśli moja żona przypadkiem zamieni się w słup soli, będę uprawniony do obcowania z własną córką, żeby zachować ciągłość rodu.

Antyhumanitarne ideologie. Jeśli antyhumanitarnym nazywają prawo człowieka do pełnego decydowania o własnym ciele, to jak nazwać ideologie, które zabraniają decydowania o własnym ciele w większości aspektów? A contrario trzeba by je nazwać humanitarnymi, ale trochę mi to nie pasuje.

Planowałem napisać też coś o tej całej teologii ciała, ale po namyśle stwierdzam, że już sam termin przeraża mnie w stopniu większym niż znikomy. Boję się, że czytając cokolwiek o tym temacie mógłbym doprowadzić swoje ciało do stanu, w którym mogłaby mi się przedwcześnie objawić boska wola. Dzięki Bogu za to, że uczynił mnie ateistą :(

Konkludując - mam nadzieję, że jak któremukolwiek z sygnatariuszy tej niezwykle idiotycznej deklaracji pierdolnie wyrostek, to zaakceptują wolę Pana i w pierwszej kolejności zadzwonią po księdza, żeby zdążył ze spowiedzią i namaszczeniem, a pogotowiu dadzą spokój. Święty spokój.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zgodnie z nią jestem uprawniony do posiadania niewolnicy, z którą spłodzę dziecko. Dobrze byłoby gdyby urodziła się nam dziewczynka. Dlaczego? Jeśli moja żona przypadkiem zamieni się w słup soli, będę uprawniony do obcowania z własną córką, żeby zachować ciągłość rodu.


Naprawde? A ja zawsze myślałem, że to córki upijały Lota, a później z nim spały.


Trochę nie trafiony ten przykład z Wojtyłą, bo jesli Bog wysłał Ali Agce by strzelił do papieża, to równie dobrze mógł wysłac lekarzy, by mu pomogli.

A reszty to mi się już nie chce komentować... za późno.

St. Benji pisze...

Skoro więc Lot, który chciał stręczyć własne córki i żonę oraz jego córki, które potem zerżnęły ojca, żeby przedłużyć ród, zostali ocaleni z Sodomy i Gomory, a Bóg postanowił pozabijać tamtejszych mieszkańców, którzy byli zwyczajnymi homoseksualistami, to ja mam pewne zastrzeżenia do moralności tego Boga. Wydaje mi się, że miał zaburzone preferencje, bo stręczycielstwo i kazirodztwo wydają mi się gorszymi rodzajami zachowań niż homoseksualizm.

Jeśli Bóg najpierw chciałby wysłać kogoś do zabicia papieża (a najwyraźniej tylko do postrzelenia, skoro później wysyłał lekarzy, żeby go uratowali), to całkowicie wyłącza to wolną wolę Alego Agcy, lekarzy ratowników oraz przy okazji paru innych ludzi. Pogląd, że jakikolwiek Bóg może decydować o wydarzeniach na ziemi jest tak idiotyczny, że faktycznie - nie chce się komentować.

Pozdrawiam