
Wczoraj wpisałem wpis 10 minut po północy, więc już 4 maja, a pojawił się 2 godziny wcześniej, czyli jeszcze 3 maja. Oznacza to, że wpis został opublikowany zanim go napisałem. Możliwe by to było na Vonnegutowskiej Tralfamadorii, gdzie tamtejsze istoty widzą świat nie w 3D, ale 4D, dzięki czemu czas ma dla nich pojęcie raczej jak u nas przestrzeń. Fajnie. Chciałem oszukać czasoprzestrzeń, a tymczasem czasoprzestrzeń oszukała mnie. Bardzo ciekawe.
Tak czy inaczej na zakupach wybierałem tylko produkty mięsne, w których na wyprodukowanie 100g produktu zużyto co najmniej 101g surowca. Taka moja fascynacja liczbą 101, ale głównie chodzi o artykuł o mięsie, np. o schabie bez schabu, parówkach cielęcych bez cielęciny itd. Oczywiście gdybym sam to sobie kupował, to w zasadzie patrzyłbym na cenę, a nie jakieś głupie statsy, ale cóż.
Był wczoraj gril, który mnie ominął, gdyż dzieliło mnie od tego grila jakieś 130km, tak na oko, co sprawia, że jakbym chciał na niego przyjść, zajęłoby mi to 21 godzin, pod warunkiem, że szedłbym bez przerwy w równym tempie. Czyli przyszedłbym jakieś 3 godziny temu. Może jeszcze z jedna kiełbaska by się znalazła.
Ciekaw jestem czy ten tekst pojawi się już dzisiaj czy znowu wczoraj. W zasadzie jeżeli tak, to oznaczałoby, że cofnąłem się w czasie o o jakieś 1,5 godziny. Muszę zatem zrobić mały back to the future, w przeciwnym razie mogę spowodować zmianę kontinuum czasoprzestrzennego, co doprowadzić mogłoby do paradoksu dziadka.
1 komentarz:
[sigillum] Trzeba było rowerem się wybrać - 130km w jakieś 5h spokojnie można zrobić
Swoją drogą - ciekawy blog.
Prześlij komentarz