czwartek, 1 maja 2008

Red light, green light


Co ciekawe, w starożytnym Rzymie kobietka stawała się żonusią przez zasiedzonko, podobnie jak dziś własnością może stać się książeczka. W sumie dobrze, że dziś ta zasada nie obowiązuje. Od zbyt długiego siedzonka można dostać odleżynek.

Czytam sobie opisiki znajomków na gg i się zastanawiam o co niektórym chodzi. No ale nie będę przytaczał, bo może niektórzy z nich czytują tego blogaska i poczuliby się urażeni czy coś.

Przy obecnym stanie nauki i techniki, rzeczywista teleportacyjka kwantowa dotyczy jedynie stanów cząsteczek elementarnych.

Teleportacyjka obiekcików większych niż cząsteczki na przełomie XX i XXI wieczku należy do dziedzinek: SF, okultyzmiku i paranauki, co jakby nie ma większego wpływu na fakt, że w Szwecji feministki wywalczyły zielone światło dla kobiet. Na przejściach dla pieszych obok ludzika postury męskiej pojawi się zielona i czerwona kobitka. Do tej pory zapewne panie nie mogły przechodzić przez takie przejścia i dostawały mandaciki za przechodzenie w miejscach niedozwolonych czy jakichś. Głupota?

Ciekawe ilu z Was wie co to są deminutivy, że o augmentativach nie wspomnę.

2 komentarze:

f1g1el pisze...

no dobrze... co to są deminutivy? Mądrujesz się!

gdzie kupiłeś tę waniliową kolę?

Anonymous pisze...

a ja wiem HA i co, Braciszku?:)