czwartek, 18 grudnia 2008

Inwigilacja

Wczorajszego popołudnia, siedząc w empikowej kafejce w poznańskim Starym Browarze, postanowiłem napisać coś. Wyciągnąłem więc komputer i uruchomiłem przeglądarkę. Niestety wszystkie miejsca pod ścianą były zajęte, co uniemożliwiło mi pisanie dyskretne. Czułem, że jestem narażony na ciekawskie spojrzenia ludzi siedzących po bokach i za mną. Miałem dziwne wrażenie, że jestem w jakiś sposób inwigilowany, a niewidzialna para oczu cały czas zagląda mi przez ramię w ekran komputera. Cóż, no i nic nie napisałem.

Idąc gdziekolwiek, najlepiej jest wybierać miejsce w rogu sali (np. w restauracji czy pubie), tyłem do ściany, tak, by mieć możliwie największą przestrzeń do ogarnięcia wzrokiem. Przynajmniej ja nie lubię siedzieć tyłem tak do ludzi. Wolę mieć każdego 'na oku'. Tak to już jest.

***

Bezsenność powoli staje się nałogiem, tylko co zrobić, jeśli człowiek jest w stanie położyć się spać dopiero ok. 7 nad ranem? Dopiero wtedy mniej więcej ogarnia człowieka zmęczenie, które sprawia, że powieki same opadają, organizm staje się zbyt słaby, by utrzymać je w pozycji otwartej, umysł powoli odmawia posłuszeństwa, zaczynają się delikatne omamy, które sprawiają, że nie wiadomo czysięśpi, czysięnieśpi. Natomiast o co chodzi? Hm. Właściwie nie wiadomo do końca. W każdym razie stan taki jest po pewnym czasie dość uciążliwy z tego względu, iż kładąc się o godzinie 7:00 spać i przesypiając 8 godzin, niezbędnych do w miarę poprawnego funkcjonowania, budzimy się o 15:00, a o 15:30 zaczynają się wykłady, co oznacza, że nie zdążymy. Niby wykład nie jest arcyważnym wydarzeniem w ciągu dnia, to jednak kiepska wymówka trochę "zaspałem". Ale to nie jest ważne.

Ważne jest to, że jeśli już chcemy zdążyć na ten wykład, to musimy wstać odpowiednio wcześniej, więc na pewno wyspani nie będziemy. Wtedy słuchanie przez 3 lub 6 godzin kogoś gadającego bez przerwy jest uciążliwe, choćby jegomość opowiadał o najciekawszych rzeczach. Nie pomagają żadne kawy, napoje energetyzujące itp. Głowa sama opada do snu. Ale co zrobić?

***
Zjadaczem czasu oczywiście jest komputer, który nie pozwala człowiekowi na przyzwoite funkcjonowanie. Mając laptopa i dostęp do Internetu szansa na prowadzenie normalnego życia jest bliska zeru. Tak jak zero absolutne, ok. -273 stopnie Celsjusza. Raczej zimno.

2 komentarze:

Somebody pisze...

No i, mówiłem, że kurwa, nie będziesz miał na nic czasu ;)

diggerowa pisze...

Te Jezu, śpij więcej, bo sie rozchorujesz