niedziela, 4 stycznia 2009

Gagag


Na początku było słowo. A słowo ciałem się stało i pojawiła się piękna samica cietrzewia zwyczajnego. Chwilę potem, gdy już spojrzała na swoje rdzawobrunatne piórka, zaczęła wykrzykiwać głośne gagag. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gagag jest śpiewem godowym samicy cietrzewia, a w pobliżu nie było żadnego samca, który mógłby się zjawić, by zrobić swoje, samica więc machnęła swoim słabo opierzonym łebkiem i odleciała w siną dal. I nigdy więcej się nie pojawiła.

***


A potem się okazało, że to wszystko była nieprawda nieprawdziwa, bo ktoś sobie robił tylko głupie żarty, jakiś teatrzyk pacynkowy, czy ktoś, niewiadomoco jakieś dziwaczne i w ogóle bez sensu wszystko.

***

Chyba strasznie głupio jest być cietrzewiem. Nie można sobie normalnie pogadać, tylko trzeba się nawoływać. Przęciągłe jok, które brzmi pewnie tak: jooooooooooooook! Ciężko to sobie wyobrazić, jednak ptakom wydaje się to nie przeszkadzać.

***

Postępująca bezsenność sprawiła, że kładąc się dziś około godziny 1:30 spać, zasnąłem na chwilę, obudziłem się o 3:30 i tak próbuję coś zrobić aż do teraz. Przez większość tego czasu próbowałem po prostu usnąć, jednak bezskutecznie. Dlatego też mam nadzieję, że po nieprzespanej nocy nie ma siły, żeby kolejnej nie paść ze zmęczenia. I dobrze, może uda się tym razem nie zaspać na 15:30 do szkoły.

***

Korzystając z okazji, że już tu jestem zapowiem może, że szykuje się nowe dziecko, nowy blog. Możliwe, że premiera nastąpi już dziś albo jutro. Ale równie dobrze, może być też za miesiąc albo nigdy. Nikt tego nie wie.

Tak samo jak nikt nie wie, dlaczego cietrzewie krzyczą tak, a nie inaczej.


1 komentarz:

Somebody pisze...

Nowy blog? Po chuj?