piątek, 7 sierpnia 2009

Mydło

Przypomniała mi się dzisiaj pewna historia, która wydarzyła się nie pamiętam gdzie, ale zapewne w Stanach Zjednoczonych Ameryki, bo przede wszystkim tam mają miejsce takie zabawne sytuacje.

***

Otóż pewien mężczyzna brał prysznic, rozmawiając w tym czasie przez telefon komórkowy. Ciekawym dla mnie jest jak udało mu się nie zamoczyć aparatu, ale przyjmijmy dla uproszczenia, że posiadał jakiś wodoodporny model. I gdy tak sobie miło gaworzył, pech chciał, że pod jego wymytą już zapewne stopą znalazło się mydło. Mydłem w naszej historii nazywamy sól metali alkalicznych, głównie sodu, magnezu, potasu, litu i kwasów tłuszczowych. Tutaj mowa konkretnie o mydle używanym jako środek myjący, więc możemy mieć pewność, że było to mydło sodowe, zapewne wzbogacone o jakieś substancje zapachowe, nadające mu piękną woń, np. herbaciane, lawendowe lub miodowe i uformowane w kostkę.

Mydło ma tę właściwość, że gdy jest sucho, jego powierzchnia jest szorstka, lecz gdy je zwilżyć, staje się niesamowicie śliskie. Chodzi chyba o jakieś zmniejszanie napięcia powierzchniowego wody czy coś. Wiadomo o co chodzi. Chociaż...nie wiadomo do końca.

Tak czy inaczej, gdy stopa mężczyzny dotknęła mydlanej kostki, nastąpił dziwny bieg wydarzeń. Otóż z jego ręki wypadł telefon, upadł na dno brodzika prysznicowego, a sam zainteresowany stracił równowagę, przewrócił się i upadł. I w tym momencie stała się rzecz najbardziej zagadkowa.

Telefon jakimś dziwnym trafem znalazł się w odbycie tego mężczyzny. Tak, tak, moi drodzy. Rzecz to niesłychana.

Lekarze, przez chyba 3 godziny wydobywali telefon komórkowy z tyłka tego pana. Co jakiś czas telefon dzwonił, wzbudzając wesołość wśród personelu medycznego i samego hospitalizowanego.

Tak więc nie zabierajcie pod prysznic swoich telefonów komórkowych. I najlepiej używajcie mydła w płynie (chociaż to w kostce lepiej się pieni).

Brak komentarzy: