niedziela, 4 października 2009

Kino


Po skończonym seansie X udał się do kinowej toalety, aby usunąć ze swojego organizmu produkt przefiltrowanego przez nerki białego rosjanina. Stanął nad pisuarem i obserwował ze znudzeniem strumień żółtawej cieczy. W ogóle nie przypominała ona tego, czym była jeszcze 2 godziny temu, gdy pływała w szklance. X nie przejął się tym jednak, zapiął rozporek i odszedł, a automatyczna spłuczka uruchamiana za pomocą fotokomórki dopełniła dzieła zniszczenia. X wszedł do pomieszczenia z umywalkami. Na podłodze były jasne płytki, ściany miały kolor rubinowy, jak wino Beauvillon 2009, a nad zlewami zawieszone było ogromne lustro. Zawsze zastanawiało X-a, czy za takimi lustrami nie było ukrytych kamer, dzięki którym władze multipleksu podglądały niczego nieświadomą gawiedź. Tym razem jednak jego uwagę przykuło co innego. Umywalkownia była pusta, a jednak z jednego kranu sączyła się słusznym strumieniem woda. Krany uruchamiane były, podobnie jak spłuczki w pisuarach i sedesach, na fotokomórkę, więc gdy ktoś odsunął ręce woda powinna przestać lecieć. Ta jedna płynęła beztrosko, niczym łososie na tarło. X chciał wykorzystać sytuację, podsunął dłonie pod strumień i w tym momencie kran się wyłączył. Ot tak. Kran milczał i nie dawał znaku życia, gdy X trzymał pod nim dłonie, blisko fotokomórki. Nie dawało się go uruchomić. Podjął zatem nasz bohater heroiczną decyzję i przemieścił się do zlewu obok. Gdy jednak jego dłonie znalazły się pod wylotem wody, ta popłynęła, ale...z kranu obok!

***

Pod X-em zatrzęsły się nogi. Nie wiedział, co powinien zrobić w takiej sytuacji, jak się zachować... Czy zachować spokój? Bał się, że to jakiś wielki spisek na jego życie. Że drzwi już są zablokowane, nie będzie mógł się wydostać z tej toalety. Oczami wyobraźni widział już zbliżające się do siebie ściany, które w końcu zacisną się na jego delikatnym białkowym ciele w morderczym uścisku. Bał się też, że ktoś może rozpylić do pomieszczenia śmiercionośny gaz, chlor, gaz musztardowy, może nawet cyklon B... Pomyślał też o kilku żołnierzach wchodzących do łazienki ze stolikiem, krzesełkami i lampką, a następnie poddających go bolesnym torturom, aby wydobyć z niego informacje, o których nie miał pojęcia.

Te wszystkie rzeczy podsunęła mu wyobraźnia, gdy zobaczył strugę wody nie w tym kranie, w którym powinien.

***

Podszedł do drzwi, zdecydowanym ruchem otworzył je i pojechał do domu.

3 komentarze:

maja pisze...

Stanął nad pisuarem i obserwowałem, ehe

St. Benji pisze...

poprawione

maja pisze...

brawo!