wtorek, 24 listopada 2009

Blue/white collar

Czasem, mili państwo, jest tak, że człowiek gnany chęcią podbudowania swojego portfela musi, czy też może chce podjąć jakąś pracę, która przyniesie mu większe lub mniejsze, zwykle jednak mniejsze zarobki. Często zdarza się też tak, że dokonując tego ważnego, życiowego wyboru człek ów musi zrezygnować z pewnych czynności, które lubi, choć może niekoniecznie powinien robić. Praca ma to do siebie, że zajmuje czas od popołudnia, często do późnych godzin wieczornych i gdy człowiek wraca do swego domostwa, umysł odmawia współpracy, ciało jest zmęczone niczym renifer pędzący cały dzień przez syberyjską tajgę i jedyną czynnością, jaką chciałoby się w takiej chwili robić, jest legnięcie w łożu celem spoczynku i oddanie się w objęcia Morfeusza. Niestety. Życie jest cięższe niż wydawać by się mogło. Dochodzą do tego inne obowiązki. Człowiek musi mieć czas na przygotowanie posiłków zapewniających zapas energetyczny na cały dzień, czas na przeczytanie paru stron z książki, czas na pójście do sklepu po niezbędnego produkty żywnościowe i inne. A czasu nie ma dużo. Czyżby? Czy aby na pewno tak jest? Przeanalizujmy żywoty kilku znanych ludzi, których doba także miała 24 godziny, a rok 365 dni.

Albert Einstein. Przeżył nieco ponad 66 lat. Miał wystarczająco dużo czasu na skończenie szkoły średniej, studiów, opublikowanie ponad 450 prac, stworzenie ogólnej i szczególnej teorii względności, kopuskularno-falowej teorii światła, zdobycia Nagrody Nobla, a nawet zakochanie się i ślub. Mało?

Władysław Tatarkiewicz w ciągu swojego 94letniego życia studiował 6 kierunków na 6 uczelniach w 3 krajach i nawet zrobił doktorat, a dziś jest postrachem studentów wielu kierunków.

Mało współczesne postaci? W porządku, niech będzie zatem Greg Graffin. Skończył UCLA z doktoratem z geologii, potem z biologii ewolucyjnej. A poza tym jest wokalistą jednego z najbardziej znanych punk rockowych zespołów - Bad Religion.

Oni wszyscy mieli lub też mają tyle samo czasu do wykorzystania co inni. Więc można by się przestać umartwiać nad tym, że praca jest ciężka. Praca powinna być ciężka. Na tym, w gruncie rzeczy, praca polega. Chce się mieć pieniążki, trzeba umaczać rączki. Arbeit macht hajs.

5 komentarzy:

aniloratka pisze...

podbudowałeś mnie :p

Somebody pisze...

Tyle, że Einstein był geniuszem. Inna liga.

nemezi pisze...

Tatarkiewicz to przede wszystkim kilka w dosłownym znaczeniu książek napisał ;) Życie w biegu, z pozornym deficytem czasu, jest dobre. Ale jak widać, w tym zabieganiu znajduje się troche dziur czasowych. Wykorzystałam jedna na przeczytanie i skomentowanie ;d

St. Benji pisze...

Einstein nawet później niż normalne dzieci zaczął mówić, później niż rówieśnicy skończył szkołę średnią i nie wymyśliłby teorii względności, gdyby nie spał 12h na dobę (podobno tyle właśnie potrzebował i tyle sypiał), więc miał w sumie mniej czasu niż większość normalnych ludzi.

A Tatarkiewicz no to się nastudiował trochę, był kozakiem, nie ma co.

Somebody pisze...

Zgadzam się, ale jego zdolności w dziedzinie fizyki był tak ogromne, że normalnego człowiekowi pewnie zajęłoby to znacznie więcej czasu. Just saying.