Dziś, 15 listopada 2010 roku, wchodzi w życie nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Nowelizacja ta przewiduje zakaz palenia wyrobów tytoniowych:1) na terenie zakładów opieki zdrowotnej i w pomieszczeniach innych obiektów, w których są udzielane świadczenia zdrowotne,
2) na terenie jednostek organizacyjnych systemu oświaty, o których mowa w przepisach o systemie oświaty, oraz jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, o których mowa w przepisach o pomocy społecznej,
3) na terenie uczelni,
4) w pomieszczeniach zakładów pracy innych niż wymienione w pkt 1 i 2,
5) w pomieszczeniach obiektów kultury i wypoczynku do użytku publicznego,
6) w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych,
7) w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych,
8) na przystankach komunikacji publicznej,
9) w pomieszczeniach obiektów sportowych,
10) w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci,
11) w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego.
Dziś od rana mam do czynienia z naszym polskim prawem. Najpierw o 9:15 poszedłem obejrzeć swoje zdjęcie zrobione przez urządzenie rejestrujące FOTORAPID, na którym to zdjęciu z miną pokerzysty przekraczam dozwoloną prędkość o 23 km/h. Następnie wróciłem do domu i zacząłem czytać o wprowadzonym dzisiaj zakazie. Informacje w internecie okazały się dla mnie niewystarczające, więc zdecydowałem się na przejrzenie Dziennika Ustaw. Stamtąd dowiedziałem się szczegółów. Podałem je powyżej. Oprócz tego należy wiedzieć, że za palenie w miejscu, w którym jest ono zabronione, grozi mandat karny do 500 zł. Sympatyczny policjant może dać 50, a wredny służbista 10 razy tyle i nie ma zmiłuj. Oprócz tego mandat będzie można otrzymać także od funkcjonariusza Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w skrócie PIS.
Właściciel lub zarządzający obiektem wymienionym wyżej, który nie umieści informacji o zakazie palenia narażony będzie na grzywnę do 2.000 zł. Droga sprawa taka oszczędność na tabliczce, którą można kupić za kilkanaście złotych.
Mnie oczywiście, jako osobie niepalącej, zakaz ten się podoba. W końcu będę mógł pójść do pubu i nie śmierdzieć jak popielniczka. Także obiad w restauracji nie będzie się wiązał z wdychaniem dymu w czasie spożywania pysznego, soczystego kotleta. Co ciekawe, słyszałem opinie palaczy, którym ten zakaz również przypadł do gusty z tych samych względów. Szkoda tylko, że to trochę idiotyczne, aby potrzebowali zakazu i sankcji, żeby zacząć się stosować do własnych poglądów.
Restauratorzy i właściciele klubów nocnych czy pubów obawiają się, że mogą im spaść obroty. Jednak przykład Nowego Jorku pokazuje, że wcale tak być nie musi. Tam bowiem obroty wzrosły średnio o 9%. Widocznie przychodzi więcej niepalących albo ludzie zamiast palić zamawiają więcej piwa oraz orzeszków i paluszków. Kto wie.
W knajpach można tworzyć wydzielone sale dla palaczy. Muszą one być odpowiednio wentylowanie, a dym nie może przedostawać się do pomieszczeń dla niepalących. Jednak w wyniku podpisania przez Polskę Ramowej konwencji Światowej Organizacji Zdrowia o ograniczeniu użycia tytoniu i przyjęcia jej do roku 2012, wkrótce zostaną zlikwidowane nawet takie ostatnie bastiony restauracyjnego dymu. Boże, błogosław WHO!
Z jednej strony zakaz mi pasuje, z drugiej zastanawiam się, czy nie jest to zbyt daleko idące ograniczanie swobód. Ten drugi pogląd jednak przegrywa w starciu ze zdrowym rozsądkiem, który bardziej nakazuje dbać o zdrowie i dobre samopoczucie społeczeństwa niż o jego kaprysy i fanaberie. Mam nadzieję, że zakaz będzie egzekwowany z całą surowością.
Głównym i chyba jedynym argumentem palaczy jest fakty, że wszyscy umierają, nie tylko palący. Cóż... jednak pomijając przypadki, gdzie ludzie dożywają naprawdę sędziwego wieku kurząc paczkę dziennie (np. Kurt Vonnegut, Wisława Szymborska), to jednak faktem są choroby powodowane przez kilkaset smrodliwych substancji uwalnianych przy paleniu tego syfu, który jest dziś dostępny w sklepach. Nawet kupując fajki z wyższej półki czuć, że to trociny. No i nie każdy ma zamiar zdychać na serce czy płuca w wieku 50 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz