Zastanawiałem się jakiś czas temu nad rachunkiem prawdopodobieństwa. Nie umiem tego obliczać, ale zawsze mnie ciekawi ten aspekt psychologiczny, jak ludzie wmawiają sobie, że skoro dziesięć razy z rzędu wypadła reszka, to z każdym następnym rzutem prawdopodobieństwo, że wypadnie orzeł rośnie. Jednak szansa na orła wynosi zawsze 1:2 (wykluczając możliwość, że moneta upadnie na kant i tak zostanie). Tak samo jak pomijając zielone pola, w ruletce szansa, że następnym razem kulka zatrzyma się na czerwonym albo czarnym polu wynosi 1:2.Ciekawe jest, że prawdopodobieństwo uderzenia w Ziemię asteroidy Apophis naukowcy z NASA określają jako niskie. Asteroida ta miałaby spaść na naszą planetę w roku 2036, a szansa, że tak się stanie wynosi 1:45.000. Niby niewiele, ale biorąc pod uwagę, że możliwych kombinacji w Lotto jest 14 milionów, a dość często ktoś skreśla szczęśliwą szóstkę, zapowiedzi naukowców przestają brzmieć tak sielankowo.
Żeby trochę podkręcić oczekiwanie na rok 2036 i pokazać, że są rzeczy, których prawdopodobieństwo zdarzenia jest o wiele mniejsze od tego, że życie na Ziemi może zniknąć w wyniku zderzenia ze skałą, przedstawię rzecz niesłychaną.
W grze w brydża używa się pełnej talii kart. Gra się w czterech, więc każdy otrzymuje ich 13. Szansa, że każdy z graczy w kolejnym rozdaniu otrzyma ten sam zestaw wynosi 1:53.644.737.765.488.
2 komentarze:
Ale w lotto nie gra jedna osoba, tylko trochę więcej i na dodatek mogą zawierać kilka zakładów.
Sytuacja byłaby podobna, gdyby tych asteroid też było wiele i stosunek liczby asteroid do prawdopodobieństwa uderzenia byłby równy stosunkowi liczby zakładów do prawdopodobieństwa wygranej.
Ale chodzi o sam fakt, jak to brzmi, że masz 300 razy większe prawdopodobieństwo, że do ogródka wpadnie Ci asteroida, niż że idąc do kolektury, wrócisz z dwoma milionami złotych. Taki komfort psychiczny.
Prześlij komentarz