środa, 25 stycznia 2012

Po lekturze ACTA

Po kilku dniach pieprzenia w bambus i rozmowy na migi postanowiłem przeczytać umowę, o którą tyle w internecie szumu. Mowa oczywiście o ACTA. Uznałem, że opieranie swojej wiedzy wrzuconych na fejsbuka obrazkach z portali rozrywkowych jest pomysłem co najmniej ryzykownym, a branie udziału w strajkach jest już pomysłem idiotycznym, gdy się nie wie O CO WŁAŚCIWIE CHODZI.



A nie chodzi o nic nowego, w gruncie rzeczy. Umowa ta w wielu miejscach pokrywa się z postanowieniami obowiązującej już u nas ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz prawa własności przemysłowej.


Proponuję teraz czytelnikom, aby znaleźli w google treść umowy ACTA i czytali konkretne artykuły, o których zamierzam wspomnieć, a które mogą mieć niemałe znaczenie dla rozumienia całego tekstu. Warto zacząć więc od tytułu.

Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki.

Dużo mówi się o tym, że podpisanie tej umowy da rządom duże pole do wprowadzania cenzury, ograniczania wolności słowa, prawa do prywatności, prawa do rzetelnego procesu, likwiduje domniemanie niewinności. Na temat ACTA wypowiadają się znani ludzie, np. pani Barbara Kwarc z Wrocławia (autorytet intelektualny wszystkich internautów) czy Wojciech Cejrowski, który sprawiał wrażenie jakby koniecznie chciał wygryźć obecną władzę. Szczerze mówiąc nie sądzę, aby przeczytał on ACTA, gdyż z dysleksją może być ciężko przebrnąć przez akt prawny pisany "zawiłym" językiem. Uważam, że większość tych zarzutów to BZDURA. Dlaczego?

Artykuł 11 - Informacje o naruszeniu

Na podstawie tego artykułu w cywilnych postępowaniach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej organy sądowe mają możliwość nakazania sprawcy naruszenia lub osobie, którą podejrzewa się o naruszenie, na uzasadniony wniosek posiadacza praw, przekazania posiadaczowi praw lub organom sądowym, przynajmniej dla celów zgromadzenia dowodów, stosownych informacji, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Innymi słowy - jeżeli jakaś firma zgłosi się do sądu z roszczeniem przeciwko komuś, kto według niej naruszył prawo własności intelektualnej, to sąd może tej osobie nakazać udostępnienie różnych informacji dla celów dowodowych. Sąd nie będzie SAM zbierać tych informacji inwigilując telefon czy skrzynkę mailową tejże osoby.

Artykuł 12 - Środki tymczasowe

Według wielu bardzo kontrowersyjny artykuł zawierający przepisy ograniczające zasadę domniemania niewinności i rzetelnego procesu. Pff...
Chodzi o to, aby, w celu uniemożliwienia naruszenia jakiegokolwiek prawa własności intelektualnej oraz w celu uniemożliwienia wprowadzenia do obrotu handlowego towarów podrobionych, oraz dla zabezpieczenia odpowiednich dowodów w związku z podejrzeniem naruszenia, sąd może zastosować środki tymczasowe bez wysłuchania drugiej strony. Chodzi w szczególności o sytuację, gdy zwłoka spowodowana wysłuchiwaniem drugiej strony może spowodować wprowadzenie do obiegu podrobionych towarów lub zniszczenie materiału dowodowego. O tym dużo się mówi. Nie mówi się natomiast o tym, że w ustępie 4 tego artykułu umowa zakłada, iż wniosek o zastosowanie takich środków tymczasowych musi być dobrze uzasadniony, a wnioskodawca musi dostarczyć wszelkie możliwe do pozyskania dowody aby organy sądowe mogły przekonać się w wystarczającym stopniu, że prawo wnioskodawcy jest zagrożone. Organy mogą także zakazać wnioskodawcy wniesienie kaucji lub przedstawienia jakiegoś innego, solidnego zabezpieczenia. Natomiast w przypadku uchylenia takich środków tymczasowych organy mogą nakazać wnioskodawcy wypłatę odszkodowania osobie, wobec której wniosek był skierowany. Widać więc, że mechanizm stosowania środków tymczasowych jest zabezpieczony przed ich nadużywaniem.

Artykuł 14 ust. 2 - Małe przesyłki i bagaż osobisty

Jeśli chodzi o kontrolę celną to małe ilości towarów o charakterze niehandlowym znajdujące się w bagażu podróżnego mogą być wyłączone od kontroli. Słowem - jeśli kupiliście kilka płyt za granicą to jest bardzo duża szansa, że celnicy nie będą sprawdzać czy kupiliście je w Virginie czy na stadionie.

Artykuł 17

Jeżeli posiadacz praw wnosi o zastosowanie kontroli granicznej, opisanej w art. 16, to organy mogą wymagać przedstawienia odpowiednich dowodów, aby można było stwierdzić, że naruszenie prawa własności intelektualnej jest prawdopodobne. Art. 18 także zakłada kaucję, która w razie pomyłki może być użyta jako rekompensata dla osoby, która została niesłusznie pozbawiona legalnych przedmiotów.

Artykuł 18 - Przestępstwa.

Bardzo ciekawy artykuł. W ogóle cała sekcja 4 - dochodzenie i egzekwowanie praw w postępowaniu karnym - jest przyjemna. Zwłaszcza że nie wykracza zbytnio poza nasze krajowe ustawodawstwo.
Umowa penalizuje: umyślne podrabianie znaku towarowego lub piractwo praw autorskich bądź praw pokrewnych na skalę handlową. Dużo się mówi właśnie o używaniu tego pojęcia - działalność handlowa - jako terminu nieostrego, który może podlegać dużej interpretacji. Tymczasem jest ono wyjaśnione: "Na użytek niniejszej sekcji działania na skalę handlowa obejmują przynajmniej działania prowadzone jako działalność handlowa w celu osiągnięcia bezpośredniej lub pośredniej korzyści ekonomicznej lub handlowej". Oznacza to więc, iż wysyłając film swojej dziewczynie lub swojemu chłopakowi nie złamiecie tego prawa, chyba że zażyczycie sobie, aby od każdego filmu przysyłali Wam na konto 15 zł. 

Umowa dalej przewiduje sankcje karne za umyślny przywóz i użytek krajowy na skalę handlową etykiet i opakowań
a) które zostały opatrzone bez zezwolenia znakiem towarowym identycznym ze znakiem towarowym zarejestrowanym na jej terytorium lub niedającym się odróżnić, oraz
b) które są przeznaczone do użytku w obrocie handlowym towarami lub w związku z usługami, które są identyczne z towarami lub usługami, dla których taki znak towarowy został zarejestrowany.
W skrócie - umowa chroni Cię, Czytelniku, abyś zamawiając na allegro koszulkę lacoste'a mógł mieć pewność, że kupujesz towar oryginalny, żebyś mógł być pewny jego jakości. Chyba że ważne jest dla Ciebie to, że nosisz krokodylka na sercu, a jakość i oryginalność koszulki nie gra roli. To sorry, kupuj na stadionie.

W ustępie 3 umowa zezwala Stronie (czyli państwu podpisującemu umowę) przewidzieć sankcję karną za nieupoważnione kopiowanie dzieł kinematograficznych podczas seansu w kinie. Oznacza to, że jak nagrasz kamerką film w kinie, to pójdziesz siedzieć. Proste?

Sekcja 5 dotyczy dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym.

Artykuł 27 zakłada dostępność procedur, które umożliwiają skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej w tym doraźne środki zapobiegające i środki odstraszające od dalszych naruszeń. Procedury powinny być stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności oraz zgodnie z prawem Strony przy zachowaniu podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, prawo do sprawiedliwego procesu i prywatności. Podkreślony fragment przewija się jak mantra w kilku kolejnych ustępach. Dalej zakazuje się także produkcji, sprzedaży, rozpowszechniania itd. narzędzi służących do łamania zabezpieczeń.

Artykuł 28 przewiduje współpracę w zakresie rozwoju specjalistycznej wiedzy fachowej, gromadzenie i analizę danych statystycznych i innych stosownych informacji dotyczących naruszeń praw własności intelektualnej oraz informacji na temat najlepszych praktyk jej zwalczania; koordynację organów państwa oraz tworzenie i wspieranie grup doradczych.

To już koniec. Widzę, że przeoczyłem fragment, w którym posiadacz praw może wnioskować do sądu o udostępnienie danych abonenta od dostawcy usług internetowych. Ponownie - posiadacz praw musi to solidnie uzasadnić, a procedura musi być zastosowana przy zachowaniu wolności słowa, prawa do sprawiedliwego procesu oraz prywatności.

Przeczytałem całą umowę i nie ma w niej mowy o naruszaniu wolności słowa, wprowadzaniu cenzury (w czasie lektury w pociągu usłyszałem "kątem ucha", że jak wprowadzą ACTA to będzie "cenzura w chuj"), inwigilowaniu (poza uzasadnionymi przypadkami), śledzeniu w sieci GPS itd. Dlatego też, zamiast idiotycznie powtarzać przeczytane w internecie frazesy, warto sięgnąć do źródła i przekonać się jak sprawa wygląda w rzeczywistości. 

Ataki grupy Anonymous (jeżeli grupa ta faktycznie istnieje) uważam za zwykłe przestępstwa cybernetyczne, strajki na ulicach za wybryki gównażerii. Ma to swoje dobre skutki - w końcu odeszli od komputerów.

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

W Twojej analizie jak w całym dokumencie ACTA jest wiele nieścisłości.

Przykładowo, nie jest wyjaśnione co to znaczy "dobrze uzasadniony wniosek". Dla niektórych może być to jedno zdanie dla innych tona papierów.

Poz tym dużo jest określeń typu "mogą, ale nie muszą", "powinny, ale niekomedoniczne" itp. Odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz o co cała ta wrzawa. Chodzi o te nieścisłości właśnie. O to że nieprecyzyjne określenia i sformułowania w dokumencie mogą prowadzić do dowolnej interpretacji.

Polecam usiądź i czytaj ACTA aż zrozumiesz do końca. Mógłbym z łatwością obalić większość Twoich wywodów, ale jet późna noc, a rano i tak pewno w komentarzach nie pozostawią na tym suchej nitki.

St. Benji pisze...

Tak jakby w polskim ustawodawstwie mało było tzw. zwrotów niedookreślonych. Niestety nie da się dzisiaj spisać prawa tak kazuistycznie, żeby nie zostawić żadnego pola do interpretacji. Wystarczy spojrzeć do polskiego kodeksu karnego, gdzie w pewnych sytuacjach "Sąd MOŻE nadzwyczajnie złagodzić karę", w innych natomiast "Sąd ŁAGODZI nadzwyczajnie karę". Tak samo jest w ACTA.

Poza tym miło jest wiedzieć, z kim się prowadzi dyskusję. Jednakże czekam na obalenie moich wywodów, może nauczę się czegoś i przekonam do protestów przeciwko ACTA, wyjdę wtedy na ulicę w masce anonymous z transparentami i będę rzucał kamieniami w rządowe budynki.

Anonimowy pisze...

Hej,
To co napisałeś brzmi mniej więcej tak: "Wiem, że ACTA jest skopana i niedoprecyzowana, ale w polskim prawie też się zdarzają takie rzeczy więc jest ok."

Dobrze napisany akt prawny jest sformułowany tak aby nie pozostawiał luk do interpretacji dowolnej. Od tego są prawnicy i legislatorzy, aby siedzieć i nad tym ciężko pracować.

mk pisze...

Aha, sorry - mam na imię Marcin i jestem z Łodzi i mam 27 lat. Nie mam Googla ani OpenID żadnego także musi to wystarczyć.

St. Benji pisze...

Akty prawne muszą zawierać pewne zwroty niedookreślone, aby zachować ich elastyczność i aby nie wymagały ciągłych nowelizacji, trudnych w przypadku ustaw czy umów międzynarodowych, które wymagają głosowań, odpowiedniej większości itd. Można by np. napisać w umowie jakie przesłanki powinien spełnić wniosek o zastosowanie środków tymczasowych, ale co wtedy zrobić w przypadku, gdyby wniosek wprawdzie byłby uzasadniony dostatecznie, ale w sposób inny (np. podane inne okoliczności) niż przewidziane w umowie? Zwroty niedookreślone występują w każdej gałęzi prawa i, jak sądzę, w większości praw krajowych. Trudno bowiem przewidzieć wszelkie możliwości, wszystkie dostępne sposoby jakimi będą dysponować właściciele praw autorskich w celu zdobycia informacji o naruszaniu ich praw.

St. Benji pisze...

Dodam jeszcze, że umowa międzynarodowa to nie ustawa. Zwłaszcza ta umowa wyznacza jedynie ramy, które powinny zostać wprowadzone do ustawodawstw Państw-Stron. Dlatego ważne jest, jakie zmiany zostaną wprowadzone u nas. Podobnie jest z dyrektywami unijnymi, które wyznaczają minimalne standardy, jakie państwo powinno wprowadzić.

mk pisze...

"Akty prawne muszą zawierać pewne zwroty niedookreślone" - proszę, pokaż mi skąd takie stwierdzenie wziąłeś.

Odnośnie zwrotów niedookreślonych - "Są to więc zwroty tyleż potrzebne, pozwalając dokonywać interpretacji w pewnej mierze na podstawie rozsądku interpretatora, co czyni prawo elastyczniejszym, jak i niebezpieczne, ponieważ mogą powodować rozmycie treści prawa i jej zbytnie zgeneralizowanie."

Nie wiem czy wiesz, ale o to trwa cała ta batalia. Bo jeśli dokument jest na tyle nieprecyzyjny, że pozwala na interpretację, która łamie ochronę prywatności (sam GIODO to potwierdził, nie musisz mi wierzyć), pozwala ominięcie zasady domniemania niewinności, to coś jest decydowanie nie tak.

Równie dobrze możemy między sobą zawrzeć umowę kupna dajmy na to samochodu, w której napiszę, że zapłacisz mi "Stosowną dla mnie cenę". Zrozum, nieprecyzyjność i elastyczność jest ok, ale nie w momencie gdy daje wyraźną lukę do naruszeń prawnych. Nie wiem jak Ty, ale ja i ludzie protestujący nie ufają rządowi i nie chcą im dawać do rąk takiego narzędzia. Nikt z nas nie twierdzi, że wraz z wejście ACTA w życie spełni się najczarniejszy scenariusz. Twierdzimy jednak, że umowa powinna być na tyle precyzyjna aby jej interpretacja nie dawała możliwości łamania lub obchodzenia podstawowych praw zagwarantowanych konstytucją. Nad ACTA pracowały tęgie głowy prawnicze i wypuściły taki bubel, do którego [przyczepić się może każdy kto mniej więcej myśli logicznie, a nie ma wykształcenia prawniczego. Oni o tym dobrze wiedzieli, dlatego próbowano po cichu przepchnąć tę ustawę. Naprawdę myślisz, że nikt nie miał w tym żadnego interesu? Jeśli tak to gratuluję naiwności.

Poza tym ACTA jest jednym z elementów składowych tego co nam szykują. Polecam poczytać o systemie INDECT (który bez ACTA nie może funkcjonować). Małymi kroczkami dążą do inwigilacji.

Na koniec dodam, że w tym momencie nam (protestującym) nie chodzi już tylko i wyłącznie o ACTA. Tusk pokazał, że zrobi co tylko chce ignorując głos narodu. Sama ACTA już teraz można powiedzieć, że spełniła rolę zapalnika.

mk pisze...

dodam, że we wspólnocie panuje zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego nad prawem krajowym

St. Benji pisze...

Mam wrażenie, że prowadzisz dyskusję na zasadzie "mówię co wiem, może będę mieć rację", dlatego ja ją urywam w tym miejscu, gdyż nie ma ona zbytnio sensu, jeżeli ktoś jest głuchy na merytoryczne argumenty.

St. Benji pisze...

Dodam, że sytuacja z wnioskiem bardziej pasuje do tego przykładu: żona wnosi o rozwód, żąda alimentów i wnosi jednocześnie o zabezpieczenie roszczenia - musi ten wniosek uzasadnić np. tym, że mąż wcześniej utrzymywał dzieci, a teraz się wyprowadził i sama nie jest w stanie zapewnić im wystarczających środków, więc do momentu orzeczenia rozwodu chciałaby, aby mąż płacił jej alimenty w wysokości takiej, jakich żąda w pozwie.

Sytuacja z samochodem jest na tyle dobra, że mogę oferować Ci coraz wyższe kwoty, a Ty w końcu uznasz, że jakaś Cię satysfakcjonuje. Tak zresztą działa obrót często. Mówię "chcesz kupić płytę? -a za ile? -a ile mi dasz? -dwie dychy -może być." I tyle.

mk pisze...

Dla mnie z kolei prowadzisz dyskusję na zasadzie "brakło mi argumentów to urywam dyskusję".

Twierdzisz: "Mam wrażenie, że prowadzisz dyskusję na zasadzie "mówię co wiem, może będę mieć rację". Proszę zatem wskaż mi miejsce w moich wypowiedziach i uzasadnij, na które merytoryczne argumenty jestem głuchy.

Chociaż, wygodniej się wyłączyć zarzucając coś drugiej stronie bez podania konkretów.

Nie bój się, jestem myślącym człowiekiem, jeśli udowodnisz mi, że nie mam racji, to się z Tobą zgodzę. Póki co jedynie sam w swoich słowach stwierdziłeś, że ACTA jest pełna nieścisłości lub jak wolisz "zwrotów niedookreślonych".

Łatwo jest powiedzieć "nie rozmawiam z Tobą, bo nie masz racji", trudniej wskazać gdzie i dlaczego. Tak w przedszkolu robiliśmy. Jak ktoś nie pasował do ogółu to mówiło mu się, że się z nami nie bawi :)

mk pisze...

Na wszelki wypadek jeszcze napiszę, że:
"Umowa międzynarodowa jest obecnie najważniejszym instrumentem regulującym stosunki międzynarodowe i jednym z dwóch niekwestionowanych źródeł prawa międzynarodowego"

Źrodło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_mi%C4%99dzynarodowa

mk pisze...

Sorry, że tak po kawałku, ale zapomniałem jeszcze dodać. Jeśli chodzi o alimenty to jest zawsze osobna (obok rozwodu) sprawa, w której zapada wyrok i jest ustalona wysokość alimentów. Żona nie dostaje alimentów na sam wniosek i ładną buźkę. ACTA natomiast daje możliwość podejmowania działań prawnych bez wyroku sądu.

St. Benji pisze...

Decyzję o np. tymczasowym aresztowaniu także podejmuje sąd nie w drodze wyroku. Coś w tym złego?

Anonimowy pisze...

"Według ekspertów European Telecommunications Network Operators Association (ETNO) zapisy wprowadzone przez ACTA "mogą prowadzić do narzucenia operatorom konieczności wprowadzenia rozwiązań filtrowania treści". Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości praktycznie uniemożliwia wprowadzenie takiego mechanizmu w krajach, które przyjęły Kartę Praw Podstawowych". Już od siebie: jeśli jednak taki zapis zostałby wprowadzony wydaje się, że mógłby prowadzić do wykoszenia mniejszych firm, które nie byłyby w stanie filtrować treści z powodów kosztów jakie z tego tytułu musiałyby ponieść, poza tym bez względu na wszystko powodowałoby to pojawienie się narzędzi wprowadzających kontrolę na wyższy poziom. ( co do pełnego zaufania do odpowiadających za takie systemy osób można mieć pewne wątpliwości.) Bez względu na zapewnienia o ochronie prywatności kolejne osoby, instytucje miałyby dostęp do treści zamieszczanych na przykład na forach, czy sherowanych przez nas plików. Cały czas nie wiem też czym jest pośrednia korzyść ekonomiczna i czym różni się od pośredniej korzyści handlowej. Przykład z zarabianiem z artykułu jest bardzo klarowny ale też nie zbliża się do wyjaśnienia tych nieścisłości, przedstawiając oczywisty przykład bezpośredniej korzyści handlowej. Jeśli się mylę wyjaśnijcie, ale taki przykład czy nie będzie trafny. Grupa tancerzy przygotowała choreografię do znanego przeboju wspaniałej artystki Gosi Andrzejewicz. Podczas wykonywania choreografii tej materiał został zarejestrowany a później umieszczony na profilu facebookowym grupy. Osoba występująca w imieniu Gosi Andrzejewicz z łatwością uzasadnić może, że użyty został utwór, do którego grupa taneczna praw nie miała, a którego użycie było ekonomicznie korzystne dla grupy, w zasadzie stając się reklamą jej działalności. Dzisiaj ogromna ilość "twórców" korzysta z takich form promowania się w internecie. Są to nie tylko zarobkujący ale także przeciętni użytkownicy, którzy kradną utwór, kradną kilka zdjęć montują to w całość i używają do autopromocji. (pośrednia korzyść ekonomiczna? youtube daje możliwość zarobkowania przy odpowiednim zainteresowaniu kanałem a więc przynajmniej potencjalna pośrednia korzyść ekonomiczna). Innym przykładem może być najpopularniejszy wśród podobnych polskich kanał Niekrytego

Anonimowy pisze...

Krytyka, który w całości opiera się na "analizie" materiałów filmowych, które nie są własnością intelektualną tego pana. Takie i podobne bardzo popularne formy czynnego uczestniczenia kulturalnego internautów (w opozycji do biernego korzystania z massmediów), przy założeniu powstania narzędzi filtrujących treści w poszukiwaniu przejawów piractwa, mogłyby zostać znacząco ograniczone. Wiem, że podobne formy wykorzystywania cudzych wytworów dziś także są nielegalne, ale w praktyce mają się doskonale, a najgorsze co spotyka zamieszczających podobne treści to zablokowanie filmu czy usunięcie zdjęć ( co dotyczy raczej umieszczania niezmienionych kopii oryginału - skróty meczów, filmy), jeśli jednak właściciele platform wymiany informacji będą zmuszeni do kontroli treści, a właściciele praw dostaną nowe możliwości dochodzenia swojej racji konsekwencje mogą być znaczące. Wielu znanych mi ludzi tworzących muzykę twierdzi, że opisane wyżej formy przetwarzania wytworów kultury ( w tym ich dzieł) służą zarówno artystom tworzącym składowe nowego produktu, jak i tym, którzy je przetwarzają. Poza tym warto zauważyć, że jest to zwyczajnie nowa jakość, kolejny etap ewolucji kulturalnej - kultura społeczeństw informacyjnych. Artyści w dużej części nie będą starać się o dochodzenie swoich praw, gdy w opisany wcześniej sposób zostanie użyte ich dzieło. Inaczej będzie jednak w przypadku pośredników (wytwórni, koncertów mediowych), których nadrzędnym celem jest zysk ( a więc brak strat). Oni z pewnością będą się starać uzyskać możliwie duże korzyści z każdego przejawu naruszania ich własności. Mam wrażenie, że potencjalnie ACTA może powodować betonowanie układu polegającego na dominującym (finansowym i selekcyjnym) udziale pośredników w obiegu pewnej grupy wytworów kultury. Wątpliwości budzą okoliczności tworzenia dokumentu oraz próba przemilczenia jego przyjęcia. Jeśli wyjaśnienie wątpliwości narosłych wokół całej sprawy jest tak proste czemu włodarze nie stworzą w konsultacji z prawnikami oświadczenia wyjaśniającego dokładnie sytuację? Kiedy Boni mówi, że nowo stanowione prawo nic nie zmieni, czemu podpisywać ACTA narażając się na ogromny sprzeciw społeczny, mogący za jakiś czas odbić się na wynikach wyborczych? Te i kilka innych rzeczy powodują, że nie jestem pewien czy akta rzeczywiście nic nie może zmienić. Jako niezabetonowany kolega piszę tam gdzie jest opozycja dla mojego punktu widzenia, bo tam dowiem się więcej niż na długich listach flugaczy. Wiem, że rozumienie zapisów prawnych lepiej wychodzi prawnikom dlatego szukam odpowiedzi wśród nich. (Adam, lat 27 z Łodzi :))

mk pisze...

Dobra, widzę, że olałeś moje poprzednie komentarze i nie zamierzasz mi odpowiedzieć.

Co do tymczasowego aresztowania, jest ono jednym z najczęściej nadużywanych środków zapobiegawczych.

HFPC od wielu lat walczy o doprecyzowanie prawa w tej kwestii. Osobiście uważam to za właściwy środek zapobiegawczy, ale wymagający poprawy jeśli chodzi o zapis prawny, celem wyeliminowania nadużyć. Czyli można by rzec, że zdanie mam takie jak o ACTA.

ACTA działa tutaj w taki sam sposób tyko, że nadużycia mogą prowadzić do niezdrowej konkurencji, pomówień, upadku całych firm.

Z racji tego, że nie zamierzasz odpowiadać na moje pytania tylko przytaczać kolejne argumenty licząc, że na którymś się wyłożę, nie kontynuuje rozmowy. Dziś wyjeżdżam, a poza tym i tak wieje tu nudą.

PS. Radzę usunąć podlinkowanie do blogu Parallel Universe bo tam pełno odnośników do rapidshare'ów z muzą, także chcąc nie być hipokrytą powinienneś ogarnąć tę kwestię. Pozdro.

mk pisze...

Anonimowy: korzyść handlowa jasna sprawa - wiążę się z kasą - natomiast korzyść ekonomiczną można już interpretować w różny sposób. Widziałeś coś zdobyłeś dodatkową wiedzę - to też podchodzi pod korzyść ekonomiczną. A tak ogólnie zgadzam się z tym co napisałeś. Pozdrawiam.