czwartek, 12 stycznia 2012

Tolkien bez nobla


Posiłkując się serwisem Book Search dotarłem do takiej oto informacji:

„Władca pierścieni” nominowany do nagrody Nobla w 1961 roku przez CS Lewisa, został odrzucony z powodu kiepskiej jakości prozy. Wiadomość ta została ujawniona dopiero teraz, ponieważ archiwum komitetu noblowskiego pozostaje utajnione przez 50 lat. Z odtajnionych dokumentów wynika, że komitet odrzucił m.in Lawrence’a Durrella, Roberta Frosta, E.M Forstera, Albero Moravię i Tolkiena na rzecz jugosłowiańskiego pisarza Ivo Andrića. Graham Green i Karen Blixen znaleźli się w pierwszej trójce.
Proza Tolkiena została opisana jako nie spełniająca wysokich standardów. Prozę Alberto Moravii uznano za monotonną, amerykańskiego poetę Frosta odrzucono natomiast z powodu zaawansowanego wieku (miał 86 lat). 

News sprzed 3 dni, ale trudno.
Szkoda, ale pomimo ogromnej sympatii do Tolkiena, to chyba nie dałbym mu Nobla za WP. W końcu to jest po prostu bajka. Ma tam jakieś odniesienia do ówczesnej sytuacji na świecie, zwłaszcza w Europie, ale nie było to jakoś zamierzone, nie miał być paralelą, a ów symbolizm wynikał raczej z ogólnych nastrojów jakie wtedy panowały. Trochę za mało na nobla, moim zdaniem.


1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Tolkien ponoć stricte stylistycznie-warsztatowo jest cienki, więc to by się zgadzało z uzasadnieniem "kiepskiej jakości prozy". Czy to prawda, sam powiedzieć nie jestem w stanie, bo nie czytałem angielskiego oryginału, opieram się tutaj wyłącznie na opinii znajomego studenta filologii - ile to mu daje prawa, też nie mnie oceniać.

Anyway, symbolike Tolkien ma, ale wbrew temu co ludzie mu często zarzucają (i nie mówię, żęby nie było, że doszukałem się tego w twoim poście - ot, lubie pisać ;)), nie jest to symbolika wojenna/drugoświatowowojenna. Jest to raczej symbolika i ideaologia konserwatywno-chrześcijańsko-luddystyczna(miejscami), co, siłą rzeczy, jest mi wybitnie odległe.

Co nie zmienia faktu, że jako szczyl tolkiena czytać lubiłem, zwłaszcza Hobbita lubie do dziś. Uważam jednak, że zachwyt nad Tolkienem jest niejednokrotnie przesadzony w ustach fanów (czy raczej fanatyków)