sobota, 30 marca 2013

Eastagram

Wszyscy już dobrze wiemy, że grudniowe urodziny Jezusa to pogańska ściema, bo gdzie choinki w Betlejem, nieogrzewana stajenka itd. itd., rozstrzygnęliśmy to w którejś z części Księgi Amoka. Historia naciągana jak bajka o Arce Noego, na której nie było kangurów. Nieważne. Wczoraj natomiast Jezusa powiesili na krzyżu, a jutro zmartwychwstanie. O ile wcześniej nie zamarznie w grocie, bo jest zimno. A wejście zasypie mu śniegiem.

Tak, tak. Przyszły święta wielkanocne (hurra), jutro będzie się można spodziewać radosnych komentarzy dotyczących zmartwychwstania, ale nikt nie pomyśli o tym, jak ciężko musiało się Jezusowi nieść krzyż przez te wszystkie zaspy. I to boso! Wyobraź to sobie sobie. Niesiesz to ciężkie, drewniane gówno na plecach, podli Rzymianie smagają Cię biczami, trzy razy się wypieprzasz i lądujesz twarzą w śniegu.

Zmierzam tylko do tego, że wiosna mogłaby się trochę bardziej postarać i ułatwić życie zwykłym użytkownikom tego świata, którzy codziennie dźwigają swoje własne krzyże. Czy to drewniane na plecach, czy żelazne na piersi - nie ma znaczenia. Jest 30 marca i temperatura za oknem powinna się wahać między 10 a 15 stopniami, za tydzień-dwa powinna już osiągać nawet 20 stopni. Tymczasem gdzieniegdzie wciąż można robić orzełki na śniegu, a wracając do domu po pijaku dałoby radę wlecieć w zaspę. I odnaleźliby mnie dopiero przy roztopach, czyli pewnie w połowie czerwca.

Wiecie co jest naprawdę smutne? Smutne są takie momenty, kiedy budzicie się rano jednego dnia i dowiadujecie się, że Wasz, bliższy lub dalszy znajomy, zmarł. Tak zwyczajnie, tak po prostu. I nie mam na myśli pobudki po czwartkowej imprezie w Wielki Piątek o 15, gdy dowiadujecie się, że powiesili Jezusa. Wieszają go co roku, zwłaszcza na Filipinach, tam nawet nie jednego.

Przejrzałem teraz pobieżnie archiwum bloga i nie potrafiłem na szybko znaleźć wpisu na temat obecnych świąt. To ciekawe, bo na temat Bożego Narodzenia nie przegapiłem chyba ani jednego roku. Tyle że tamte święta są bardziej medialne - choinka,  prezenty, szopki, coca-cola i wielki czerwony skurwesyn z przepitym nosem, pedofil zapraszający dzieci na kolana. Atmosfera radości. Na Wielkanoc z kolei wszyscy udają, że od piątku do sobotniej nocy są smutni, chociaż dobrze wiedzą co się stanie.

Dla wszystkich, którzy chcą kiedyś przeczytać Biblię od deski do deski - Jezus na końcu umiera.

Brak komentarzy: