wtorek, 3 sierpnia 2010

Jesus Christ SuperCross

2000 lat temu Jezus Chrystus z ciężkim zwojem grubego sznura przemierzał drogę na Golgotę, gdzie czekała ustawiona dla niego szubienica. Na miejscu rzymski legionista zawiązał sznur w taki oto węzeł: . Następnie założyli ów węzeł Jezusowi i wtedy legionista pociągnął dźwignię. Zapadnia, jak sama nazwa wskazuje, zapadła się i tłumnie zebrana gawiedź usłyszała "krrrrr" - dźwięk łamanych kręgów szyjnych.

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotniczej zginął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z żoną i 96 innymi osobami, w tym przedstawicielami najwyższych władz.

Jakiś czas później harcerze, w celu upamiętnienia ofiar katastrofy budują przed Pałacem Prezydenckim szubienicę upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej. Samowolka budowlana powinna być ukrócona, ale pomijając ten fakt - władze świeckie (w części rządzącej+jedna z partii opozycyjnych) i kościelne chcą szubieniczkę przenieść do kościoła położonego nieopodal Pałacu, jednak w dzień przeniesienia pod stryczkiem pojawia się miliard babć i dziadków nazywających siebie "katolikami" i bronią kawałka drewna i sznura jakby to było Westerplatte.

Czy gdyby Jezus zawisł na stryczku to tak by to wyglądało?

***

Z jednej strony mamy wykorzystywanie krzyża pod Pałacem Prezydenckim do celów propagandy politycznej, a z drugiej fanatycznych radykałów, którzy bronią symbolu religijnego i miejsca kultu, które znajdują się w trochę nieodpowiednim miejscu. Jak powiedział jeden z polityków - Pałac to budynek administracyjny, a nie świątynia. Wypada trochę dopasować symbole do miejsca. Kościół - krzyż, Pałac - hmmm, tablica pamiątkowa upamiętniająca ofiary katastrofy? Poza tym pod Smoleńskiem zginęło zaledwie kilka osób z Pałacu, zdecydowana większość ofiar urzędowała w zupełnie innych miejscach. No ale już mniejsza z tym.

Najśmieszniejsze w całej tej zabawie o krzyż, jest to, że kościelni hierarchowie nie mają nic przeciwko jego przeniesieniu, co więcej - uznali, że Kościół Świętej Anny będzie dla niego miejscem bardziej odpowiednim, a nawet chcieli, wraz z harcerzami, wysłać krzyż na pielgrzymkę do Częstochowy. I to jest prawdziwie chrześcijańskie zachowanie. Nie po chrześcijańsku zachowuje natomiast radiomaryjne bydło, które rządzących nazywa mordercami, a księży ubekami. Niestety, tak właśnie wygląda znaczna część naszych "wierzących praktykujących". Co niedzielę w kościółku memłają jęzorami i świecą portfelami, a w życiu są świniami, które tylko myślą o tym jak się dobrać do czyjegoś koryta, jak udupić człowieka i jak dosolić bliźniemu. A pani Szczypińska tylko gada swoją słodką mordką, że krzyż jest symbolem pamięci narodowej. I niedługo się dowiemy, że Jezus był Polakiem, a Einstein kobietą.

Może przyszła pora, żeby przestać przestrzegać bzdurnych przepisów o niejedzeniu mięsa w piątek, dawać na tacę, bo sąsiedzi patrzą, czy też polewania wodą jedzenia i obsypywania głowy popiołem. Najwyższa pora natomiast, żeby być dobrym człowiekiem w stosunku do ludzi, którzy Was otaczają.

Tyle że do tego chyba cała ta ciemna masa musi wyginąć jak dinozaury. Bóg rozpozna swoich.

Czasem czuję się bardziej chrześcijański od tych wszystkich chrześcijan, których widzę wokół. No ale się rozgadałem, jak jakiś katol.

Brak komentarzy: